To jest fragment wywiadu z burmistrzem:
Jeżeli mamy tak rozwijać turystykę, to przydał by się nam nadajnik telefonii GSM, nie w każdym miejscu w Mirsku można złapać zasięg? Wszystko się zgadza, ja rownież korzystam z telefonu komórkowego, bo to chyba już w tej chwili cieżko nie korzystać. Przydał by się taki nadajnik, z tym że mamy ograniczenia, że takie nadajniki nie mogą stac 500 m od zabudowy mieszkaniowej. Jest ograniczenie zmiany zagospodarowania przestrzennego i powiem tak, no my pokazujemy jako gmina lokalizacje, w których moga takie nadajniki powstać, no niestety narazie operatorzy zarówno Plusa i Ery jak i Orange, która a w zasadzie już miała budować maszt no nie pzrystepują do tych prac. Plus stwierdził, że miejsca, które wskazujemy są dla nich nieodpowiednie, oczywiście nie ma tutaj obowiązku, że trzeba korzystać z gruntu gminy, bo my pokazujemy oczywiście miejsca na gruntach gminnych. Natomiast mogą rownież korzystać z gruntow prywatnych, których nie trzeba kupować no i takich lokalizacji jak narazie Plus nie pokazuje. Oczywiście ja wiem, że Plus jest troszkę obrażony na Gminę, bo gmina nie pozwoliła na lokalizację, którą zaproponowali. no nie mniej jednak wszyscy powinni to zrozumieć, że chyba nie każdy życzył by sobie, żeby maszt stanoł koło jego domu i uszanowaliśmy wolę ludzi. Dlatego jest taki zapis w planie zagospodarowania 500 m od zabudowy. Każdą taką lokalizację Gmina napewno zaakceptuje i operatorzy dostali od nas taką deklarację. Ponadto cały czas deklarujemy, że każdy może taki nadajnik postawić u nas na składowisku odpadów, które znajduje się własnie 500 m od zabudowy i jest chronione, tam jest obsługa, jest prąd, jest droga dojazdowa czyli jest wszystko to na czym powinno każdemu operatorowi zależeć. Także no w tej chwili mozna powiedzieć ruch jest po stronie operatorow.
A to jest artykuł z przed kilku lat:
Dalej niż 500 metrów od zabudowań2 ,3 marca 2006r., źródło: różne
Mieszkańcy wygrali walkę z siecią telefonii komórkowej. Zdzisław Łobacz przez pięć lat walczył, aby w pobliżu jego domu nie stanął nadajnik telefonii komórkowej. - Udało się. Możemy nareszcie spać spokojnie - cieszy się mirszczanin. Pomogło mu miasto MIRSK, Operator telefonii komórkowej Plus GSM chciał ustawić maszt tuż za płotem od domu, w którym mieszka Zdzisław Łobacz z rodziną Do szkoły podstawowej, gdzie uczą się dzieci, byłoby 200 metrów. - Nie mogliśmy stać z założonymi rękami. Straciliśmy sporo nerwów, ale opłacało się. Wygraliśmy. Walczyliśmy także dla młodzieży, która dorasta i rozwija się - zaznacza Zdzisław Łobacz, który wraz z sąsiadami oprotestował plany Plusa. Mieszkańcy dotarli do raportów specjalistów, które wskazywały, że promieniowanie elektromagnetyczne jest szkodliwe dla zdrowia ludzi. Fale emitowane z anten
wpływają m.in. na zwiększenie zachorowań na nowotwory. - Powodują także bezsenność, brak apetytu, anemię, podrażnienie - wylicza Łobacz. Wieloletnie protesty przyniosły pożądane efekty. Jednak nie powiodłoby się, gdyby nie pomoc władz gminy i radnych. - Stanęli po naszej stronie, za co jesteśmy im wdzięczni - nie ukrywa Zdzisław Łobacz. Rajcy uchwalili plan zagospodarowania przestrzennego dla miasta,
gdzie wprowadzono zapis, że maszty telefonii komórkowej muszą stać dalej niż 500 metrów od zabudowy mieszkaniowej. Dokumentacja kosztowała magistrat około 70 tys. zł. - To spowoduje, że nadajnik nie stanie w miejscu planowanym przez operatora. Nie wydaliśmy firmie warunków zabudowy dla inwestycji, ze względu na protesty mieszkańców - mówi Andrzej Jasiński, burmistrz Mirska. Ponadto samorząd wystąpił o sporządzenie raportu oddziaływania masztu na środowisko, który może podważyć zapewnienia o nieszkodliwości przedstawiane przez operatora.
Komentarze (1)
http://www.watchrolexshop.com/faq.asp
buy louis vuitton handbags cheap louis vuitton handbags xyj xyujfgjireio
